Jak być szczęśliwym czterdziestolatkiem?

with Brak komentarzy

 

Oto kilka pomysłów czterdziestoparoletniej terapeutki, czyli moich 🙂

 

  • Odkryj siebie lub odkryj siebie na nowo

Zapytaj siebie uczciwie – kim tak naprawdę jestem? Co lubię? Czego nie lubię? Co czuję? Co myślę? Czego chcę a czego nie chcę? Kim byłam/byłem w wieku kilkunastu/dwudziestu lat? Co wtedy było dla mnie ważne? Czy coś z moich młodzieńczych ideałów pozostało? Czy całkowicie dopasowałem/dopasowałam się do innych i np. jem mięso chociaż nie lubię i chodzę do kościoła, choć jestem niewierząca/niewierzący (lub odwrotnie, rzecz jasna)? Kim jestem? Kto jest w środku?

 

  • Odkryj swoje potrzeby i wartości i zacznij żyć w zgodzie z nimi

Jeśli największą wartością jest dla Ciebie rodzina, to bardzo możliwe, że zapominasz o sobie i o swoich potrzebach (zwłaszcza jeśli jesteś kobietą). A przecież każdy potrzebuje odpoczynku, snu, rozrywki. Wiele dzisiejszych kobiet zatraca się w byciu idealną mamą i żoną, a to błąd. Bo dbanie o siebie nie oznacza zaniedbywania innych. Troska o to, by dobrze zjeść (a nie dojadać po dzieciach), wyspać się, znaleźć czas na to co się lubi – zaprocentuje. Jeśli jesteś wypoczęta, najedzona, zrelaksowana, masz więcej sił i energii – i jesteś lepszą mamą, żoną, partnerką. Jesteś lepszym człowiekiem. W wersji męskiej – nie możesz tylko pracować i zarabiać. Musisz odpoczywać, być z bliskimi, leniuchować. Oczywiście może być odwrotnie, może jesteś kobietą zatracającą się w pracy zawodowej albo mężczyzną poświęcającym się dzieciom. Tak czy inaczej, zapominanie o własnych potrzebach na dłuższą metę się nie sprawdzi. Im bardziej o sobie zapominasz, tym większa frustracja, zmęczenie, wkurzenie i poczucie bycia niedocenionym. Żeby jednak zadbać o swoje potrzeby, musisz mieć poczucie, że jesteś tego wart/warta. Że jesteś ważny/ważna jako jednostka ludzka. Twoje potrzeby są ważne. Nie mniej niż potrzeby dzieci, partnera, rodziców, szefa.

Po latach realizowania cudzych celów – rodziców, szefa, współmałżonka, dzieci, społeczeństwa itd. – zapytaj sama/sam siebie: Co jest ważne dla mnie? Czego JA potrzebuję? Czy mogę te potrzeby zrealizować wśród ludzi, z którymi żyję i pracuję? Jeśli tak – jak im o tym powiedzieć, żeby zaczęli je uwzględniać? Co zrobić, gdy moje potrzeby wydają się być w opozycji do ich potrzeb? Czy jest szansa na współpracę (często jest, tylko nie wiesz o tym dopóty, dopóki nie zaczniesz o tym mówić)? Jeśli nie jest możliwe zrealizowanie moich potrzeb wśród ludzi, z którymi żyję i pracuję, to co mogę zrobić? Zmienić pracę? Zmienić męża/żonę? Czy to pomoże? A może ograniczenia są we mnie?

 

  • Stań przed lustrem

Przyjrzyj się sobie. Życzliwie. Najpierw skup się na pozytywach – jeśli jesteś kobietą, będzie to szczególnie trudne. Co mi się we mnie podoba? Co bym chciał/chciała zmienić? Co mogę zmienić? Po co mam to zmieniać? Doceń swoje ciało. Za to, że cię nosi po tym świecie tyle lat. Że jest zdrowe i sprawne (jeśli jest) lub wytrwale walczy z chorobą i niesprawnością. Jeśli jesteś mamą – podziękuj swojemu brzuchowi za miesiące noszenia nowego człowieka zamiast czepiać się, że odstaje. Cellulit i rozstępy potraktuj jako zapis życiowych doświadczeń. Pogódź się z tym, co niezmienialne, albo chociaż pogódź się z tym, że nie możesz się pogodzić 😉 Spójrz na siebie globalnie, nie szczegółowo. Wyjdź poza ocenę części ciała, zobacz w swoim ciele siebie. Z drugiej strony – popatrz na to ciało z szacunkiem i sprawdź, czy to jak wygląda i jakie jest, jest dla niego i dla Ciebie dobre? Jeśli nie – zmodyfikuj swój tryb życia.

 

  • Zrób bilans

To może nie być przyjemne, ale jest konieczne. Zresztą pewnie i tak go robisz, tyle że chaotycznie. Ja cię zachęcam do zrobienia go porządnie. Znajdź na to czas. Przypomnij sobie, jakie miałeś/miałaś plany i marzenia, gdy wchodziłeś/aś w dorosłość. Co się zmieniło? Urealniłaś/eś je i spełniłaś/eś to, co było możliwe, zmodyfikowałaś/eś czy może upchnęłaś/upchnąłeś w głębinach podświadomości, skąd od czasu do czasu wychylają głowę, a ciebie ogarnia wtedy niezrozumiała tęsknota za lepszym życiem? Przyjrzyj się swojemu obecnemu życiu. Zanim zaczniesz je krytykować, doceń to, co masz. Poczuj wdzięczność za to, co osiągnęłaś/osiągnąłeś i za ludzi, których kochasz. Teraz dopiero pomyśl – czego brakuje mi do (pełni) szczęścia? Docenienia, miłości, uwagi, czasu dla siebie, pieniędzy, przygody? Po co? Co mi to da, gdy będę mieć tego więcej? Czego pragnę?

Uprzedzam, że może to być trudna rozmowa ze sobą. Zwłaszcza, jeśli nigdy wcześniej nie dopuszczałaś/eś do głosu swoich myśli i potrzeb. Jak chcesz, żeby wyglądała reszta Twojego życia?

Uwaga – nie działaj pochopnie! Nie musisz od razu kupować motoru czy rzucać męża. Daj sobie czas, żeby „dokopać się” do swoich prawdziwych pragnień i tęsknot a jednocześnie ochłonąć na tyle, by działać w miarę racjonalnie.

 

  • Dbaj o siebie

Tym razem mam na myśli jedzenie, picie i ruch. Nie wrzucaj w siebie byle czego. Jedz to, co ci służy. Nie to, co jedzą wszyscy albo to, do czego się przyzwyczaiłaś/eś. Obserwuj swoje ciało i sprawdzaj, jak się czujesz po jedzeniu różnych rzeczy. To bardzo ważny a często ignorowany element naszego życia. Naprawdę jesteśmy tym, co jemy. Cukier, mąka, alkohol, konserwanty i czerwone mięso naprawdę mogą być szkodliwe. Naprawdę warto czytać etykiety. Ale i być blisko swoich potrzeb. Jedzenie jest paliwem, jeśli masz być sprawna/y, musi być dobrej jakości.

Co do ruchu – prawdziwym nieszczęściem współczesnego człowieka jest siedzący tryb życia. Siedzimy w pracy, w samochodzie, w domu. Bolą nas plecy, kolana, tyjemy, nic nam się nie chce, więc siedzimy tym bardziej. Jeśli chcesz być zdrowa/y, musisz się ruszać tak samo jak musisz oddychać, pić wodę i jeść. Tylko nie mów, że nie masz czasu. 15 minut dziennie naprawdę każdy może wygospodarować. Nie chodzi przecież o sport wyczynowy, tylko o dbanie o zdrowie i kondycję. Jeśli teraz odpuścisz, za 10 lat będziesz kaleką. Sorry.

 

  • Zorganizuj się inaczej. Przestań wierzyć w to, że nie masz czasu.

Specjalistką od samoorganizacji jest Pani Swojego Czasu, więc nie będę jej wchodzić w paradę i się tu wymądrzać. Napiszę tyle: każdy z nas ma tyle samo czasu, 24 godziny na dobę. Większość z nas twierdzi, że czasu nie ma, co jest nieprawdą. Główny problem polega na niewłaściwej organizacji a dokładniej – chcemy za dużo i za szybko, bierzemy na siebie za dużo obowiązków, nie umiemy ich delegować, nie umiemy odpuszczać i przejmujemy się nie tym co trzeba, przez co nie starcza nam czasu albo energii na to, co ważne. Naprawdę w znakomitej większości przypadków uczciwe przyjrzenie się priorytetom i stylowi życia wystarcza, by odkryć, jak wiele czasu można „zaoszczędzić”. Tyle, że wymaga to dania sobie przyzwolenia na relaks, odpoczynek, wygłupy z dziećmi. Nie samą pracą człowiek żyje, serio.

 

  • Dbaj o relacje z bliskimi osobami

Badania pokazują, że bliskie relacje z innymi to ważny czynnik chroniący przed depresją, rozpaczą, poczuciem braku sensu życia. Człowiek jest zaprogramowany na życie w plemieniu, nie samotnie. Jednocześnie zawsze nam się wydaje, że ważniejsza jest praca, że jeszcze tylko jeden projekt, jedna sprawa i będziemy mogli zająć się dziećmi, będziemy mieć czas dla partnera. Smutna prawda jest taka, że jeśli całą energię poświęcasz na pracę, nie będziesz jej mieć dla bliskich. A dzieci nie poczekają, aż skończysz pracować, aż będziesz mieć czas – i tak urosną i wyfruną z domu. Jeśli jesteś bezdzietną singielką, także zadbaj o to, by mieć wokół siebie bliskie i życzliwe osoby. Samotność bywa bardzo bolesna. A propos samotności, to sprawdź, czy twoi rodzice lub inni bliscy seniorzy mają kogoś bliskiego. Może mogłabyś/mógłbyś zrobić coś, aby czuli się mniej samotni?

Kiedy ostatnio rozmawiałaś/eś ze swoim partnerem/partnerką? Ale tak naprawdę, nie o zakupach czy sprzątaniu? A z dziećmi? Oprócz tego, co u nich w szkole, czy wiesz kim są, czego pragną, co je cieszy a co boli? Kiedy ostatnio rozmawiałaś/eś ze swoimi rodzicami? A z przyjaciółmi? Czy znajdujesz dla nich czas? Czy mogą na ciebie liczyć a ty możesz liczyć na nich?

 

  • Podaruj swoją nieobecność trollom i innym trucicielom

Oczywiście, nie wszyscy ludzie są ci bliscy. Nie wszyscy są fajni. Nie wszyscy są życzliwi. Nie wszyscy cię lubią. Ale ponieważ nie masz już (od dawna) 14 lat, nie musisz zabiegać o względy wszystkich. Nie musisz wszystkim się podobać. I naprawdę nie musisz wysłuchiwać nieżyczliwych ci osób. Miej odwagę i zaprotestuj przeciwko złośliwym uwagom albo przestań kontaktować się z osobami, które źle ci życzą. Jeśli są to twoi rodzice – czas na rozmowę. Jeśli są to twoi znajomi – może warto podarować im swoją nieobecność? Naprawdę nie musisz otaczać się trollami.

 

  • Znajdź sobie hobby

Jak już wygospodarujesz trochę czasu, to poszukaj czegoś, co sprawia ci przyjemność. I nie mów, że jesteś na coś za stara/stary. Młodsza/y już nie będziesz, a czemu nie sprawić sobie radości? Odkryj w sobie ciekawość dziecka, nie bój się próbować nowych rzeczy. Wrotki, lepienie z gliny, nurkowanie – cokolwiek, co pozwoli ci odetchnąć od codziennego kołowrotka obowiązków sprawi, że będziesz szczęśliwsza/y, lepsza/y dla bliskich a nawet bardziej efektywna/y – bo wypoczęta – w pracy. Warto.

 

A jeśli to wszystko już robisz, i jeszcze więcej, i nadal czujesz się beznadziejnie, poszukaj pomocy specjalisty. To żaden wstyd.

 

Inspiracje:

ŻYCIE

zdjęcie: pexels.com