Jak rozmawiać z dzieckiem by nauczyć je adekwatnego wyrażania emocji

with 1 komentarz

jak rozmawiać z dzieckiemAdekwatne wyrażanie emocji to ważna i trudna umiejętność. W potocznym rozumieniu często kojarzy się z tłumieniem uczuć, to znaczy za osobę emocjonalnie dojrzałą uważa się osobę emocjonalnie powściągliwą. „Złość piękności szkodzi”, „Chłopaki nie płaczą”, to chyba najczęściej powtarzane przekonania na temat wyrażania emocji. „Grzeczne” dziecko i „dobrze wychowany” dorosły są uprzejmi, opanowani i często… głęboko nieszczęśliwi.

Z psychologicznego punktu widzenia emocji tłumić nie wolno, ponieważ niewyrażone emocje kumulują się i prędzej czy później nastąpi „wybuch”. Chociaż słowo „wybuch” kojarzy się z eksplozją na zewnątrz, może być on także skierowany do środka. Po przekroczeniu niewidzialnej „czary goryczy” lub w trudnej emocjonalnie sytuacji niewyrażone emocje mogą się ujawnić w postaci zachowań agresywnych, autoagresywnych, buntowniczych ale także w postaci depresji – stanu, który można określić jako emocjonalne wyczerpanie, uczuciową beznadzieję. Dlatego odpowiedzialny i mądry dorosły wie, że emocje (swoje i dziecka) należy uszanować, zaakceptować i dopiero wtedy będzie można je (w miarę) kontrolować.

Wcale nie jest łatwo być osobą emocjonalnie kompetentną i nauczyć dziecko adekwatnego wyrażania emocji. Zdrowy dorosły jest jednostką emocjonalną. Zdrowemu dorosłemu przydarza się „zalanie” emocjami. Zdrowego dorosłego czasem trafi szlag, który zablokuje racjonalne myślenie. Każdy człowiek ma jakiś typ temperamentu i wiele, często trudnych, doświadczeń życiowych. Sztuką jest radzenie sobie z własnymi emocjami a jeszcze większą – nauczenie tego dzieci.

 

Dzisiejszy świat nie ułatwia nam zadania. Żyjemy coraz szybciej, mamy coraz więcej obowiązków, a pojawienie się dziecka/dzieci (nawet bardzo wyczekiwanych) zaburza naszą osobistą, zawodową i rodzinną równowagę. To wszystko sprawia, że naszą dominującą potrzebą coraz częściej staje się potrzeba świętego spokoju. Niestety, nie jest to dominująca potrzeba dziecka 🙂

Dziecko ma bowiem dwie podstawowe potrzeby psychologiczne: potrzebę przynależności i znaczenia. Dziecko chce czuć, że jest ważnym i równoprawnym członkiem rodziny. Chce być kochane i słuchane, chce wiedzieć, że jego zdanie jest brane pod uwagę i że dla rodziców jest najważniejsze na świecie. Chce, byśmy poświęcali mu czas. Jeśli czuje, że mu tego brakuje, będzie się domagało zaspokojenia potrzeb, najpierw w sposób „cywilizowany” (mamo, zobacz, co narysowałem), a gdy to nie przyniesie skutku, będzie szukało innych sposobów zwrócenia na siebie uwagi – od podniesienia głosu poprzez ciąganie za nogę, jęczenie, płacz, poranne guzdranie się a nawet bicie rodzeństwa czy niszczenie przedmiotów. A wszystko po to, by dostać od nas uwagę, poczuć, że jest dla nas ważne.

 

Dziecko w wieku przedszkolnym nie działa w sposób perfidny, złośliwy, przekorny czy manipulujący, jego zachowania nie są zaplanowane i świadome. Ono tylko na różne sposoby stara się zaspokoić swoje potrzeby. Te sposoby mogą wzbudzać w dorosłych różne, często silne emocje. Warto więc nauczyć się, jak można sobie radzić z emocjami własnymi i emocjami dziecięcymi, aby „nie nakręcać beztrosko spirali nienawiści” (jak to mówił profesor Merlin w Shreku 3).

 

Jest mnóstwo publikacji na temat wychowywania dzieci i równie wiele dotyczących komunikowania się z nim. Poniżej opiszę te, które sama sprawdziłam i stosuję.

 

  • Miej dla dziecka czas.

Banalne, prawda? A jakie trudne! Po pierwsze dlatego, że dorośli i dzieci stosunkowo mało czasu spędzają razem (rozdziela nas praca, przedszkole, szkoła, zajęcia dodatkowe) a po drugie dlatego, że trudno jest być w prawdziwej relacji z dziećmi, gdy już nawet przebywamy w jednym miejscu w tym samym czasie – naszą uwagę zajmuje praca, finanse, codzienne obowiązki a także… urządzenia elektroniczne. Tymczasem ważna jest zarówno ilość jak i jakość czasu spędzanego z dzieckiem. Jeśli jesteś z dzieckiem, bądź z nim na 100%, to znaczy poświęcaj mu całą swoją uwagę. Na początek wystarczy dwa razy dziennie przez 10 minut. Niewiele? Sprawdź, czy jesteś w stanie być emocjonalnie dostępnym dla dziecka w tym czasie, robić to co dziecko chce robić, wyłączyć lub wyciszyć telefon (i nie zaglądać do niego co chwilę), wyłączyć telewizor, zostawić wszystkie sprawy i zająć się tylko dzieckiem. Jest to forma aktywności bez oglądania filmów czy grania w gry; chodzi o bezpośrednią relację rodzica i dziecka. Jeśli ma się więcej dzieci, każde z nich powinno dostać oddzielny czas z rodzicem, indywidualnie tylko dla niego.

Po co to wszystko? Po to, by dziecko poczuło, że jest najważniejsze. Czy nie stanie się przez to roszczeniowe? Nie, jeśli będziesz umiał/umiała dbać także o swoje potrzeby (ale o tym w innym poście). Z mojego doświadczenia wynika, że danie dziecku maksymalnej uwagi, to znaczy uważne słuchanie tego, co mówi i czego potrzebuje (patrz niżej) zwiększa prawdopodobieństwo uzyskania „świętego spokoju”. Dziecko, które czuje się zauważone i docenione nie musi bowiem o to zabiegać czy walczyć i może w spokoju zająć się swoimi sprawami. Bez nas. Natomiast im bardziej unikamy kontaktu z dzieckiem, tym bardziej ono staje się nieznośne, ponieważ spada jego poczucie bezpieczeństwa.

Moje dzieci najbardziej upierdliwie zachowywały się wtedy, gdy rozmawiałam przez telefon. I nauczyły mnie tego, że lepiej jest na chwilę przerwać rozmowę i poświęcić 100% uwagi temu, co mówi dziecko niż przed dzieckiem uciekać/ chować się – ponieważ zrobi wszystko, by dogonić/ znaleźć 😉

Wiele razy myślałam o tym, dlaczego dzieci najbardziej „zawracają nam głowę” gdy odbywamy rozmowę telefoniczną i doszłam do wniosku, że to jest zwyczajny, atawistyczny, potworny lęk przed porzuceniem. Jedną z najgorszych kar dla małego dziecka jest ignorowanie go. Dzieci są zaprogramowane na bycie w relacji z dorosłym, ponieważ bez jego opieki nie przeżyją. Ignorowanie dziecka uruchamia mniej więcej taki emocjonalny łańcuch: Nie widzisz mnie, to znaczy że nie jestem dla ciebie ważny. Nie jestem dla ciebie ważny = nie dbasz o mnie. Nie dbasz o mnie = nie przetrwam. Muszę zrobić wszystko żeby przetrwać!

 

  • Uważnie słuchaj

            Nikt nie lubi, gdy słucha się go „jednym uchem”. Postaraj się naprawdę słuchać tego, co dziecko do Ciebie mówi, nawet jeśli Twoim zdaniem nie jest to nic mądrego ani ciekawego. Pamiętaj, że o uważnym słuchaniu świadczą następujące zachowania:

– Utrzymywanie kontaktu wzrokowego (przez mniej więcej 2/3 czasu rozmowy);

– Zadbanie o relację równorzędną, to znaczy dorosły powinien kucnąć przy dziecku, by nie patrzeć na nie z góry, by umożliwić ów kontakt wzrokowy;

– Pochylenie się w stronę rozmówcy;

– Adekwatna do słuchanych treści mimika i gestykulacja;

– Potwierdzanie, poprzez kiwanie głową i komunikat „mhm”, oczywiście nie za często;

– Parafrazowanie, czyli powtarzanie własnymi słowami tego, co powiedział rozmówca;

– Zadawanie pytań, by dobrze zrozumieć problem;

– Nie zajmowanie się niczym innym, typu: pisanie sms-a, zerkanie w telewizor, komputer, gazetę, prowadzenie równoległej rozmowy, patrzenie na zegarek itp.

 

  • Mów ciszej

      Zamiast podnosić głos, by być słyszanym przez dziecko, ścisz go. Nie daj się wyprowadzić z równowagi, a przynajmniej nie okazuj swojego zdenerwowania. Spokojny głos jest bardziej efektywny niż wrzaski, ponieważ nie powoduje odruchowego buntu u dziecka, wprowadza atmosferę spokoju i nie nakręcamy spirali krzyków (dzieci mają tendencje do naśladowania). Cichy głos zachęca dzieci do bardziej dojrzałego reagowania na sytuacje. Zachowaj spokój, nie strofuj, nie histeryzuj i nie rozkazuj, bądź konkretny/a, rzeczowy/a i stanowczy/a. Jak to zrobić? Pamiętać o tym, że zachowanie dziecka wynika z jakiejś jego potrzeby. Nie wymagać od dziecka emocjonalnej powściągliwości ponieważ nie jest do niej zdolne. Wykazać się empatią – spojrzeć na świat/problem oczami dziecka.

 

  • Akceptuj uczucia dziecka

Przyjmij do wiadomości, że dziecko może odczuwać różne emocje, nawet takie, które Ci się nie podobają (zobacz ten wpis)

 

  • Odzwierciedlaj uczucia dziecka, czyli nazywaj je.

Dziecko nie rodzi się ze znajomością stanów emocjonalnych ani nawet nazw emocji. Zadaniem dorosłego jest nazwanie tego, co dziecko przeżywa (bądź wydaje się, że przeżywa) i zakomunikowanie dziecku, że staramy się je zrozumieć, że jesteśmy przy nim w jego emocjach. Np. Widzę, że jesteś naprawdę zły. To cię musiało zasmucić. W takiej sytuacji można odczuwać skrępowanie. Unikaj komunikacyjnych blokad takich jak pocieszanie, doradzanie, moralizowanie czy oskarżanie.

 

  • Używaj komunikatów typu „ja

Gdy dziecko robi coś, co nam się nie podoba, w pierwszym odruchu często mówimy coś, co je zawstydza, obraża czy zasmuca, np. Jesteś straszną bałaganiarą, Już nie daję sobie z tobą rady, Ty uparciuchu, Szału można z tobą dostać, Marsz natychmiast do łóżka itp. Z całą pewnością tego typu komunikaty nie poprawiają ani trudnej emocjonalnie sytuacji ani relacji rodzic-dziecko, raczej zaogniają konflikt albo powodują, że dziecko się wycofuje z kontaktu. Warto spróbować inaczej. Komunikaty typu Ja to okazywanie dziecku szacunku a jednocześnie uczenie go, że jego zachowania wzbudzają w nas emocje, że na nie reagujemy. Ważne, by zacząć od jasnego wyrażenia swoich uczuć w związku z zaistniałą sytuacją i by wyraźnie dziecku powiedzieć, czego od niego oczekujemy. Ogólny schemat komunikatu Ja jest następujący:

czuję się … + gdy Ty… + chciał(a)bym (oczekuję)…

np. Złości mnie, gdy zostawiasz buty na środku przedpokoju, bo można się o nie przewrócić. Chciałabym, żebyś zawsze odstawiał je do szafy.

 

Osobiście uważam, że wychowywanie dzieci jest dość proste – trzeba je kochać i warto od nich wymagać. Jednak „proste” nie znaczy „łatwe”, o czym wie każdy, kto kiedykolwiek miał pod opieką dziecko. Mam jednak nadzieję że powyższe, proste sposoby, będą się sprawdzać u was tak dobrze, jak u mnie.

 

Pamiętaj:

            Twoje dziecko jest jedyne w swoim rodzaju. Kochasz je nad życie i chcesz dla niego jak najlepiej, prawda? Ono także Ciebie kocha i jest w stanie naprawdę wiele Ci wybaczyć. Jednocześnie pragnie być kochane takie, jakie jest, niezależnie od tego, czy jest „grzeczne” czy „niegrzeczne”. To Ty jesteś osobą, która wprowadza je w świat, także w świat emocji. Zadbaj o to, by nauczyło się od Ciebie tego, czego chcesz je nauczyć, ale pamiętaj: dziecko bardziej wierzy w to, co widzi (czyny) niż w to, co słyszy (słowa). Nie musisz być rodzicem idealnym, bo to niemożliwe, ważne, byś był rodzicem świadomym. I jeszcze jedno: nie wymagaj od dziecka tego, czego nie wymagasz od siebie. Powodzenia!

 

Inspiracje:

Amy McReady (2017). Dziecko, czy muszę ci to jeszcze raz powtarzać? Wyd. Laurum

Adele Faber, Elaine Mazlish (2013). Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły. Wyd. Media Rodzina

 

zdjęcie: https://www.pexels.com/photo/boy-child-childhood-happiness-235554/

One Response

  1. […] już zaczęłam temat emocji (tutaj i tutaj), to pozwólcie, że zajmę się tą najmniej przez nas lubianą, czyli lękiem. Lęk jest […]

Leave a Reply

eight + 18 =