Jak wzmacniać w dziecku poczucie własnej wartości?

with Brak komentarzy

Co możesz/powinieneś zrobić jako rodzic, by Twoje dziecko miało wysokie poczucie własnej wartości? Całkiem sporo.

 

  • Zaspokajaj ważne potrzeby by budować poczucie bezpieczeństwa

 

Potrzeba bezpieczeństwa jest jedną z pierwotnych, podstawowych potrzeb człowieka. Jest ona niemal potrzebą fizjologiczną. Dziecko, które przychodzi na świat, jest całkowicie zależne od swoich opiekunów. Ich najważniejszym zadaniem jest zapewnienie jego potrzeby pewności i  bezpieczeństwa. Wiąże się to z zaspokajaniem potrzeb fizjologicznych (karmienie, przewijanie, układanie do snu, dotykanie – o tym za chwilę), ochrony przed żywiołami i zapewnieniem podstawowej opieki we wszystkich aspektach. Czyli stworzenie takiego środowiska, w którym niemowlę czuje się komfortowo – syte i bezpieczne. Jeśli dziecko ma się nauczyć ufać innym ludziom a w rezultacie nabrać przekonania, że świat z natury nie jest złowrogi – rodzice muszą tu położyć porządny fundament. W takich warunkach może się rozpocząć proces kształtowania się odrębności, samodzielności, niezależności, proces „bycia sobą”. Może zacząć rozwijać się zdolność do ufania samemu sobie. Może rozwinąć się osoba, która jest pewna swoich granic.

 

  • Przytulaj, dotykaj, noś

 

Dotyk ma zasadnicze znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziecka. Bez niego dziecko może nawet umrzeć, pomimo zaspokajania innych jego potrzeb. Przez dotyk stymulujemy także układ nerwowy dziecka, dzięki czemu lepiej rozwija się jego mózg. Przez dotyk przekazujemy miłość, troskę, pociechę, wsparcie, opiekę. Przez dotyk nawiązuje się kontakt.

Dotyk jest jednym z najważniejszych sposobów okazywania przez rodziców miłości. Dziecko rozumie dotyk na długo przed zrozumieniem słów. (…) Nasze ciało domaga się kontaktu fizycznego. Chcemy odczuwać, że jesteśmy osobą kochaną, docenianą i obejmowaną, że nie jesteśmy pozbawioną ciała abstrakcją (Branden, s. 186)

 

Nie wierz w to, że jeśli będziesz za często przytulać dziecko albo za długo je nosić albo za długo spać z nim w łóżku – przyzwyczai się do tego i będzie strasznie niesamodzielne. Dziecko chce być noszone tak długo, jak długo jest mu to potrzebne – i ani chwili dłużej. Nie słuchaj tych, którzy radzą aby unikać kontaktu fizycznego z dzieckiem – to dla dziecka ogromny stres. Dzieci, które wzrastają bez dotyku, często noszą w sobie głęboko ukryty ból, który nigdy całkowicie nie znika.

Dziecko, które nie jest przytulane i z czułością dotykane, wzrasta z poczuciem że jest w jakiś sposób odrażające dla swojego rodzica, że coś z nim jest nie tak. W życiu dorosłym będzie mieć ogromne problemy z wchodzeniem w bliski kontakt z innymi ludźmi, będzie mu bardzo trudno czerpać przyjemność z seksu, nie będzie potrafił przytulać swoich dzieci. Albo – druga skrajność – może mieć wiele przypadkowych kontaktów seksualnych, bezładnych i kompulsywnych, by zagłuszyć ból związany z brakiem dotyku. Ceną będzie szacunek do siebie.

A jeśli boisz się, że rozbałajdasz dziecko (moja mama tak mówiła) nosząc je – idź do zoo. Stań przy klatce z małpami (nie ma się co obrażać, to przecież nasi bliscy kuzyni) i popatrz, jak opiekują się swoimi dziećmi. Widzisz, że je noszą? Iskają? Karmią? A czy widziałeś/widziałaś, żeby dorosłe małpy nie umiały przez to chodzić, skakać czy samodzielnie funkcjonować? No właśnie.

 

  • Kochaj

 

Dziecko, które traktowane jest z miłością, uwewnętrznia to uczucie – to znaczy postrzega siebie jako istotę zasługującą na miłość. Miłość może być okazywana słowami, pielęgnacją oraz radością i przyjemnością wypływającą z samego faktu istnienia dziecka. Chodzi tu zatem o miłość bezwarunkową. Nie, to nie to samo co bezkrytyczne uwielbienie.

Miłość bezwarunkowa to taka, która nie stawia żadnych warunków. W pewnym sensie instynktowna – kochamy nasze dzieci, ponieważ są naszymi dziećmi, a nie z jakichś konkretnych powodów.

Miłość, która stawia warunki, buduje w dziecku przekonanie, że nie jest wystarczająco dobre. Że na miłość trzeba zasłużyć. Doświadczenie terapeutów pokazuje jednak, że tej dziury nie da się zakleić – niezależnie od czynionych wysiłków taki człowiek zawsze będzie się czuł „niewystarczająco dobry”.

Natomiast:  

Jestem wystarczająco dobry” nie oznacza: „Nie muszę się już niczego uczyć i dalej rozwijać”. Oznacza: „Akceptuję siebie takiego, jaki jestem, jako wartościowego człowieka (Branden, s. 187)

 

  • Akceptuj dziecko takie, jakie jest

 

O ile miłość do dziecka dla wielu z nas jest czymś oczywistym i instynktownym, to akceptacja bardziej związana jest z postawą wobec dziecka. Akceptacja ze strony rodziców przejawia się w słuchaniu i uznawaniu dziecięcych myśli i uczuć, w unikaniu karania, prawienia morałów, krzyczenia, psychologizowania, obrażania czy upokarzania ale też bezrefleksyjnego chwalenia czy nagradzania. Nie chodzi o to, żeby na wszystko się zgadzać i spełniać każdą zachciankę dziecka, lecz o to, by przyjmować do wiadomości, że jest jakie jest. Może czasem reaguje impulsywnie. Może nie wiadomo o co mu chodzi. Może często ma focha. Może jest denerwujące.

Może Twoje dziecko nie jest doskonałe, ale hej! Ty też nie jesteś!

Jeżeli zaakceptujemy te różnice i weźmiemy pod uwagę, że wiele zachowań dziecka wynika po prostu z tego, że jest dzieckiem – łatwiej będzie nam je zaakceptować. Problem polega na tym, że ci z nas, którzy mają trudności w zaakceptowaniu własnej niedoskonałości będą mieli trudności z zaakceptowaniem niedoskonałości dziecka…

 

  • Szanuj

 

Jak odnosisz się do bliskich przyjaciół? Krzyczysz, bijesz, lekceważysz, nie masz czasu, obrażasz? Raczej nie, prawda? Inaczej nie miałbyś przyjaciół. Czemu więc tak często traktujemy w ten sposób dzieci? Bo są słabsze? Bo i tak nam wybaczą? Bo mamy przekonanie, że tak TRZEBA?

Dziecko obdarzane szacunkiem przez rodziców uczy się szacunku do siebie. Szacunek przejawia się w traktowaniu dziecka z uprzejmością, którą normalnie przejawia się wobec dorosłych. Nie ma to nic wspólnego z ustępowaniem dziecku, czy jak niektórzy mówią – płaszczeniem się przed nim. Jeżeli dziecko wzrasta w rodzinie, w której wszyscy traktują się nawzajem z naturalną, serdeczną uprzejmością, uczy się zasad, które odnoszą się zarówno do niego samego jak i do innych. Szacunek do siebie i innych jest wtedy traktowany jako coś zupełnie normalnego.

Szanuj dziecko, ponieważ jest przede wszystkim człowiekiem.

Zważajcie, co mówicie swoim dzieciom. Bo one mogą się z wami zgodzić. Zanim nazwiecie dziecko „głupkiem”, „niezdarą”, „niedobrym”, odpowiedzcie sobie na pytanie: „czy chcę, by moje dziecko tak właśnie siebie postrzegało?” (Branden, s. 189)

 

  • Zauważaj dziecko

 

Utrzymuj kontakt wzrokowy, gdy mówisz do dziecka. Nie mów do jego pleców, nie krzycz przez trzy pokoje, nie mamrocz pod nosem i nie gderaj zmywając. Mów DO dziecka. Kucnij, jeśli jest małe.

Zwracaj uwagę, co ono mówi do ciebie. Czy jest radosne, podekscytowane, smutne, złe? Jeśli chce się z tobą tym podzielić, skacz do góry z radości. Nie zbywaj słowami „yhy”, „słucham cię, słucham”, „mogę jednocześnie słuchać i oglądać mecz”. Jeśli nie możesz dziecka w danym momencie posłuchać, powiedz spokojnie, że posłuchasz je później (i dotrzymaj słowa!) zamiast słuchać „jednym uchem”, bo dziecko i tak to zauważy. Jeśli rozmawiasz przez telefon i to długo, nie dziw się że dziecko zaczyna domagać się uwagi (pisałam o tym TUTAJ).

Dziecko ma naturalną potrzebę, by być widziane, słyszane, rozumiane, oraz by reagować na nie we właściwy sposób. Dla kształtującego się ja potrzeba ta ma szczególne znaczenie. To jeden z powodów, dla których dziecko oczekuje reakcji rodzica na swoje zachowanie (…) Kiedy okazujemy dziecku miłość, uznanie, empatię, akceptację, szacunek – sprawiamy, że jest widzialne. Kiedy okazujemy mu obojętność, lekceważenie, potępienie, gdy wyśmiewamy je – zsyłamy dziecko do bezludnej krainy niewidzialności (Branden, s. 192)

 

Dostrzeganie dziecka to nie to samo co chwalenie. O chwaleniu będzie za moment.

 

  • Opiekuj się dzieckiem dokładnie tyle, ile potrzeba. Zachęcaj je do samodzielności.

 

Małe dziecko jest od nas całkowicie zależne i wymaga niemal całodobowej opieki. Im starsze i bardziej kompetentne dziecko, tym mniej opieki potrzebuje. Jeśli nie chcemy być nadopiekuńczy (a nadopiekuńczość jest dla dziecka szkodliwa), trzeba tę opiekę dostosowywać do poziomu rozwoju dziecka. Prawidłowo rozwijające się dzieci mają naturalną potrzebę samodzielnego działania (już dwulatek krzyczy „ja sam!”). Zadaniem dorosłego jest pozwalać dziecku na samodzielność w granicach jego możliwości rozwojowych. Na przykład trzylatek nie jest w stanie podjąć decyzji, czy założyć sweter czy nie, i tutaj „rządzi” dorosły ale dziecko może zdecydować, czy chce sweter różowy czy żółty. Natomiast starsze dziecko możemy zachęcić do samodzielności zadając mu pytanie „A jak myślisz?”

Im wcześniej młody człowiek może podejmuje własne decyzje, tym ważniejszy i bardziej wartościowy się czuje. Oczywiście pod warunkiem, że dorośli z szacunkiem odnoszą się do podejmowanych przez nie decyzji, nawet jeśli są błędne. (Na przykład, jeśli dziecko postanawia samo nalać sobie soku do szklanki i sok mu się rozleje, ze spokojem mówimy że trzeba to wytrzeć a nie „a nie mówiłam!!!”). Więcej na temat zachęcania do samodzielności można przeczytać w znanej książce „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły”.

Należy oddać w ręce dziecka wybór i podejmowanie decyzji, jak tylko będzie mogło ono swobodnie sobie z tym poradzić. Wymaga to rozsądnej oceny, do czego konieczna jest świadomość i wrażliwość rodziców (Branden, s. 193)

 

Chcesz, by Twoje dziecko miało mocno rozwinięte poczucie własnej wartości? Sprawdź, jakie jest Twoje!

 

Najwspanialsze nawet sposoby, komunikaty czy środki wychowawcze mogą nie wystarczyć, jeśli dziecko na co dzień obserwuje nie wierzącego w siebie rodzica i słyszy „jestem beznadziejny”, „nic mi się nie udaje”. Dzieci najwięcej uczą się przez obserwację i najlepsze, co możemy dla nich – i dla siebie – w tej kwestii zrobić, to popracować nad swoim poczuciem własnej wartości. Nie musimy i nie powinniśmy udawać przed dziećmi, że jesteśmy doskonali i akceptujemy siebie zawsze i wszędzie – chwilowe okresy zwątpienia i gorszego samopoczucia są zupełnie naturalne.

Natomiast jeśli dziecko obserwuje dorosłego, który mimo różnych trudności wciąż próbuje, który wie w czym jest dobry i nie wstydzi się o tym mówić, który traktuje siebie z szacunkiem, który akceptuje swoje wady i który wciąż chce się rozwijać ponieważ wierzy, że jest to możliwe – to dziecko nabiera przekonania, że ono także warte jest szacunku pomimo słabości i wad i poprzez obserwację uczy się tego, jak być takim człowiekiem. A to bezcenny kapitał na życie.

A jak pracować nad wzmocnieniem swojego poczucia własnej wartości – przeczytacie w następnym poście.

 

Inspiracje:

  • Nathaniel Branden (2010) 6 filarów poczucia własnej wartości. Wyd. JK, Łódź
  • Adele Faber, Elaine Mazlish (2013) Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły. Media Rodzina, Poznań
  • Życie 🙂

Zdjęcie: Photo by Patricia Prudente on Unsplash

 

Leave a Reply

six − two =