Jak zrozumieć emocje dziecka (i swoje)

with 4 komentarze

Jak zrozumieć emocje dziecka Wszyscy ludzie niezależnie od wieku przeżywają te same emocje, które odziedziczyli po zwierzęcych przodkach. Są to tzw. emocje podstawowe: strach, złość/gniew, radość, smutek, wstręt i zaskoczenie.

Oprócz nich, w toku rozwoju zarówno rodzaju ludzkiego jak i indywidualnego człowieka, pojawiają się emocje pochodne i uczucia, np. miłość, nienawiść, tęsknota, zazdrość, duma, obojętność, zniecierpliwienie, rozczarowanie, zniechęcenie.

 

Umiejętność przeżywania emocji to oznaka zdrowia, ponieważ emocje są nam niezbędne.

Emocje „informują” nas, czy nasze potrzeby są zaspokojone, komunikują w sposób szybki i automatyczny, co się dzieje z nami wewnątrz naszego organizmu i w relacji ze środowiskiem, czego nam brakuje, co nam zagraża, a także co nam pasuje i sprawia, że jest nam dobrze. {Człowiek, który nie potrafi przeżywać emocji, to psychopata} Emocje poruszają każdego człowieka i dają mu energię. Jednocześnie jednak czasem sprawiają nam kłopot – wtedy, kiedy silne emocje utrudniają nam racjonalne myślenie, wyprowadzają nas z równowagi, jak i wtedy gdy nasze dziecko zdaje się być nimi owładnięte i nic do niego nie dociera.

 

Czym innym jest przeżywanie emocji, a czym innym ich wyrażanie, czyli ekspresja.

Ekspresja emocji to sposoby, w jakich emocje ujawniają się na zewnątrz – mimika, gestykulacja, postawa ciała, ton głosu i jego natężenie (np. głos ściszony w smutku a w gniewie – krzyk) i różne rodzaje zachowania. W naszym kręgu kulturowym dobrze widziane jest niewielkie okazywanie emocji, zarówno radości, jak i złości, wystarczy porównać grę aktorów w serialach polskich i np. wenezuelskich. Od nas, ludów Północy, oczekuje się abyśmy zachowywali się w sposób powściągliwy, jest to uznawane za przejaw dojrzałości emocjonalnej. Niestety, człowiek nie rodzi się z umiejętnością kontrolowania emocji, jest to sztuka, którą opanowuje się latami. Posługując się metaforą Agnieszki Stein, można powiedzieć, że ludzki umysł przypomina człowieka, który jedzie na słoniu. Słoń to emocje, a kierujący nim człowiek to rozum. Można słoniem kierować lub dogadać się z nim, ale raczej nie da się z nim wygrać siłą, ani zignorować tego, co słoń zamierza. A bez słonia daleko się nie zajdzie.

Nie jest możliwe, aby dziecko w wieku przedszkolnym potrafiło kontrolować swoje emocje, wyrażać je w sposób powściągliwy. Przyczyn jest kilka:

 

  • Za kontrolowanie emocji, impulsów i zachowania powściągliwe odpowiadają płaty czołowe kory mózgowej, które osiągają dojrzałość dopiero ok. 20. roku życia człowieka.

 

  • W związku z niedojrzałością owej części mózgu, ale nie tylko dlatego, emocje dziecięce charakteryzują się następującymi cechami:

– intensywność czyli duża siła, dziecko większość emocji przeżywa „na maksa”, jak złość to od razu wściekłość, jak radość to euforyczna;

– częstość – dziecko przeżywa wiele emocji, czasem mamy wrażenie że co chwilę jest jakaś „afera”;

– labilność – emocje dziecięce są bardzo zmienne, dziecko łatwo przechodzi od radości do złości czy smutku i odwrotnie;

– jawność – dziecko nie potrafi ukrywać emocji, wyraźnie widać po jego mimice, głosie czy zachowaniu, że coś przeżywa (aczkolwiek czasem nie jesteśmy pewni, co to jest).

 

  • Dziecko nie rodzi się ze znajomością własnych stanów emocjonalnych i mało jest prawdopodobne, żeby samo umiało rozpoznawać, czy czuje np. strach czy złość. Ono wie tylko, że jest mu dobrze, albo źle. Ta nieznajomość emocji utrudnia ich kontrolowanie, bo człowiek, który nie wie co się z nim dzieje, nie może tym zarządzać.

 

  • Dziecko ma bardzo małe kompetencje w zakresie regulacji emocji, to znaczy nie wie, jak sobie z nimi radzić, bo nie jest to umiejętność dana od urodzenia. W toku rozwoju dziecko musi taką naukę otrzymać od osób dorosłych, czy to poprzez tłumaczenie, ćwiczenie, czy (najlepiej) obserwując panujących nad swoimi emocjami rodziców.

 

Ponadto, możliwość kontrolowania emocji przez dziecko zależy także od czynników modyfikujących:

  • Są w życiu dziecka takie okresy, momenty rozwojowe, w których dużo się dzieje, w których jest dziecku trudno. Charakterystyczną cechą rozwoju dziecka, która nie występuje u dorosłych jest to, że osiągnięcie przez nie wyższego etapu rozwoju poprzedza zwykle dezintegracja, to znaczy rozwój dziecka układa się w pewien cykl równowagi i nierównowagi, ekspansji i zamknięcia. Cykle te zamykają się zwykle w przedziale pół roku. Gdy dziecko jest akurat w fazie dezintegracji i nierównowagi, jego zachowania emocjonalne będą oczywiście trudniejsze do opanowania i zrozumienia. Zupełnie naturalne, choć trudne dla dorosłych jest to, że dziecko po okresie bycia „grzecznym jak aniołek” nagle robi się bardziej płaczliwe, marudne czy agresywne i zachowuje się tak przez kilka miesięcy, po czym znowu wraca do równowagi. I tak przez pierwszych szesnaście lat życia 🙂

 

  • Każde dziecko (i dorosły) ma określony temperament, to znaczy poziom energii i szybkość reakcji. W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że flegmatycy są spokojni i mało elastyczni, zamknięci w sobie i powolni; sangwinicy – szybcy, energiczni, radośni i otwarci; melancholicy – wrażliwi, emocjonalni, skryci; cholerycy – głośni, nerwowi, energiczni i władczy. Zatem sangwinik i choleryk mają emocje „na wierzchu” a melancholik i flegmatyk – „w środku”, melancholika i choleryka łatwo urazić, flegmatyk i sangwinik są bardziej odporni; sangwinik i choleryk mają duży poziom energii a melancholik i flegmatyk mały, itd. Zatem niektóre dzieci będą miały większą a inne mniejszą łatwość okazywania emocji, niektóre z natury są bardziej nerwowe i niecierpliwe a inne spokojne, jedne są dominujące i muszą postawić na swoim a inne są uległe i współpracujące – podobnie zresztą jak rodzice. Temperament to cecha wrodzona, nie możemy go zmienić, możemy jedynie dopasowywać nasze strategie wychowawcze do tego, jacy jesteśmy i jakie są nasze dzieci.

 

  • Umiejętność kontrolowania emocji zależy wreszcie od oddziaływań rodziców. Dowiedziono, że poziom kompetencji emocjonalnych dziecka zależy od tego, jak rodzice reagują na przeżywane przez nie emocje, czy je akceptują, czy każą tłumić, czy pomagają dziecku je rozpoznawać i nazywać, czy też sami mają z tym kłopot.

 

W dużej mierze od kompetencji emocjonalnych rodziców zależy to, w jaki sposób dziecko będzie wyrażało emocje i co będzie myślało o sobie i świecie.

Ważne jest, aby w procesie uczenia kontroli emocji dziecko miało poczucie, że nie ma emocji złych, emocje są jakie są. Przeżywanie emocji nie jest świadomą decyzją, wyborem. Nie jest czymś, co dziecko robi. Jest raczej czymś, co się dziecku przydarza. Emocje zalewają dziecko, co może je niepokoić, sprawiać, że czuje się zagubione. Potrzebuje wtedy usłyszeć od dorosłego, że przeżywanie emocji to stan naturalny.

 

Zapamiętaj, że:

Wszystkie emocje można zaakceptować. Pewne działania należy ograniczyć.

 

Inspiracje:

Stein Agnieszka (2012). Dziecko z bliska. Warszawa, wyd. Mamania

Ilg Frances L., Bates Ames Louise, Baker Sidney (2006). Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat. Gdańsk, GWP

 

zdjęcie: https://www.pexels.com/photo/gray-scale-photo-of-crying-topless-boy-679438/

4 Responses

  1. […] że dziecko może odczuwać różne emocje, nawet takie, które Ci się nie podobają (zobacz ten […]

  2. […] że dziecko może odczuwać różne emocje, nawet takie, które Ci się nie podobają (zobacz ten […]

  3. […] już zaczęłam temat emocji (tutaj i tutaj), to pozwólcie, że zajmę się tą najmniej przez nas lubianą, czyli lękiem. Lęk jest […]

  4. […] już zaczęłam temat emocji (tutaj i tutaj), to pozwólcie, że zajmę się tą najmniej przez nas lubianą, czyli lękiem. Lęk jest […]

Leave a Reply

18 + 13 =