Kryzys końca, kryzys początku (roku)

with Brak komentarzy

PsychoWsparcie Anita Rawa-Kochanowska

Czas świąteczno-sylwestrowo-noworoczny to dla wielu osób najpiękniejszy okres w roku.

Przygotowywanie świąt, kupowanie ozdób, ubieranie choinki, pieczenie serników i makowców, objadanie się, czas z rodziną, kolędowanie, leniuchowanie, sylwestrowe szaleństwa, noworoczne nadzieje – brzmi wspaniale.

 

Ale nie dla wszystkich.

 

Dla bardzo wielu osób ten sam świąteczno-sylwestrowo-noworoczny czas to najtrudniejszy okres w roku.

 

To godziny, dni, tygodnie które trzeba po prostu przetrwać.

 

Końcówka roku może być bowiem bardzo stresująca i trudna do wytrzymania. Dla kogo?

  • Dla osób samotnych, które nie mają rodziny z którą mogłyby spędzić święta.
  • Dla tych, którzy rodziny mają, ale nie są w stanie się z nimi porozumieć.
  • Dla tych, których rodziny bardziej krzywdzą niż wspierają.
  • Dla porzuconych, zdradzonych i niedawno rozwiedzionych.
  • Dla osób doznających przemocy ze strony swoich bliskich.
  • Dla tych, których bliscy niedawno zmarli.
  • Dla tych, którzy czują się niezrozumiani, niedocenieni, niedokochani.
  • I dla wielu innych.

 

Wyobrażenia vs. rzeczywistość

 

Najgorzej jest chyba wtedy, kiedy człowiek hołubi w sobie wyobrażenie świąt idealnych. Dość łatwo taki obrazek sobie wyhodować, zwykle jest to mieszanka dziecięcych snów i fantazji, dorosłych marzeń i fragmentów reklam.

Takie na przykład: rzęsiście oświetlony dom otoczony skrzącym się śniegiem. Gdzieś na niebie tli się pierwsza gwiazdka. W ciepłym, pięknym i przytulnym domu siedzi przy stole kilkanaście uśmiechniętych, kochających się, elegancko ubranych osób. Wszyscy są szczęśliwi ze wspólnego świętowania. Jedzenie jest pyszne a idealnie zapakowane prezenty sprawiają wszystkim wielką radość. Dzieci baraszkują pod choinką, kot się łasi, pies merda ogonem, mama i tata całują się pod jemiołą a dziadek przytula babcię…

Przesadzam? Oczywiście. Ale dość często zdarza się, że podobnie idealną wizję mamy w głowie. I perspektywa świąt ogromnie nas cieszy. A potem okazuje się, że rodzina w niewielkim tylko stopniu przypomina tę z marzeń… I człowiek po raz kolejny się rozczarowuje i złości i ma pretensje, że jego rodzina nie jest idealna. A przecież była taka tylko w naszej wyobraźni…

 

Może być też tak, że wcześniej, przez jakiś czas, może kiedy byliśmy dziećmi, święta z rodziną były wspaniałe. Może to dlatego, że patrzyliśmy na świat oczami dziecka i zachwycało nas wiele drobiazgów. Może rodzice bardziej się kochali. Albo mieli więcej radości życia. A ciotki, babki i stryjowie nie wsadzali nosa w nasze życie intymne, bo ono jeszcze nie istniało. A może była jakaś osoba, która te święta czyniła magicznymi, na przykład ukochana babcia. Ale teraz, po latach, coś się skończyło – ktoś umarł, ktoś odszedł, ktoś się zmienił. I nigdy już nie będzie tak jak było. Natomiast w naszej głowie to wspomnienie z dzieciństwa jest niezmienne niczym skała.

 

Samotność w święta boli bardziej. I chyba nie ma wtedy większego znaczenia, czy jest to samotność z wyboru czy z przymusu – obserwowanie radosnych przygotowań innych osób, patrzenie na reklamy pełne „rodzinnego ciepła” z pewnością bywa nie do wytrzymania.

 

Do tego dochodzi jeszcze Sylwestrowa noc i pierwszy dzień Nowego Roku. Wygląda na to, że w Sylwestra po prostu musisz się dobrze bawić. Jak się nie bawisz, toś dziwak. Jak Sylwestra w ogóle nie obchodzisz to już w ogóle lepiej się do Ciebie nie zbliżać. Nowy Rok natomiast to po pierwsze czas leczenia kaca a po drugie dzień pełen nowej energii, ekscytacji przed nieznanym, czas czynienia planów, postanowień i stawiania celów. Tak przynajmniej można by wywnioskować na podstawie tego, co dzieje się w telewizji i mediach społecznościowych.

 

„Po swojemu”, czyli jak?

 

Między 31. grudnia a 1. stycznia jest jedna minuta różnicy a wydaje się, że mijają lata świetlne. Koniec roku to czas obowiązkowych podsumowań, początek roku to czas obowiązkowego planowania. Obowiązkowego w sensie presji jaką wiele osób może odczuwać. Bo tak naprawdę żadnego obowiązku nie ma. Żyjemy w tych szczęśliwych czasach i miejscu, gdzie w bardzo dużej mierze możemy sami decydować o swoim życiu. O tym, jak, z kim i czy w ogóle będziemy celebrować święta. Czy w Sylwestra będziemy tańczyć, pić czy spać. I czy Nowy Rok będzie początkiem zmian czy zwyczajnym dniem. Oczywiście nasze decyzje mają swoje konsekwencje, ale wybór mamy niemal zawsze.

Każdy z nas jest inny, to rzecz oczywista. Mamy inne wspomnienia, potrzeby, zasoby. Inną rodzinę i przyjaciół. Temperament i usposobienie. Emocjonalność i poczucie humoru. Sposób pracowania i odpoczywania. Inaczej wchodzimy w związki i inaczej z nich wychodzimy. A jednak mamy też wiele wspólnego – wszyscy chcemy być kochani, doceniani, chcemy czuć się ważni. Chcemy cieszyć się życiem i mieć wokół siebie bliskie osoby, z którymi będziemy umieli się porozumieć. Z trzeciej strony, czasem chcielibyśmy być tacy jak wszyscy, dlatego tak silnie działają na nas obrazy świąt idealnych i wspaniałych imprez sylwestrowych. Dlatego wcale nie jest łatwo spędzać ten świąteczny czas „po swojemu”, bo często wcale nie wiemy, co to znaczy.

 

Co może wskazywać na kryzys?

 

To, że czujesz smutek, rozczarowanie czy złość z powodu tego, że ostatnie dni roku nie były takie jak chciałaś/chciałeś, nie świadczy jeszcze o kryzysie. Kiedy natomiast warto przyjrzeć się sobie uważniej?

 

  • jeśli na myśl o świętach z rodziną zwykle robi ci się słabo/niedobrze lub czujesz lęk/wrogość;
  • jeśli kolejny rok z rzędu masz poczucie, że Twoje życie stoi w miejscu;
  • jeśli jesteś w trakcie bardzo poważnej zmiany w życiu – wzięłaś/wziąłeś ślub, zaszłaś w ciążę, bądź przeciwnie, doświadczyłaś/eś straty;
  • jeśli jak zwykle przepłakałaś pół Bożego Narodzenia i/lub Sylwestra albo po raz kolejny konkretnie się spiłaś/eś;
  • jeśli masz silne poczucie winy, że nie cierpisz świąt i nie cieszy Cię zabawa sylwestrowa;
  • jeśli kolejny raz robisz kilka-kilkanaście postanowień noworocznych, które są zawsze takie same i nigdy ich nie realizujesz;
  • jeśli reagujesz agresją na osoby, które kochają święta;
  • jeśli Nowy Rok to dla Ciebie tylko i wyłącznie dowód na to, że jesteś o rok starsza/y a Ty sobie z tym zupełnie nie radzisz;
  • jeśli święta kojarzą Ci się wyłącznie z harówką, której nikt nie docenia;
  • jeśli od wielu tygodni/miesięcy masz kiepski nastrój a świąteczny czas jeszcze go pogorszył.

 

Nowy Rok to może być dobry czas na zmiany, pod warunkiem, że chcesz coś zmienić. Nie dlatego, że wszyscy zmieniają a przynajmniej tak mówią. Magia początku roku polega na tym, że my ludzie lubimy takie „graniczne daty”. Ale tak naprawdę każdy dzień jest równie dobry, jeśli tylko tego chcesz. To, że koniec starego roku i pierwsze dni nowego nie całkiem Ci się udały, nie znaczy że nic się nie da zrobić. W końcu poniedziałków w roku jest całkiem sporo 🙂

A tak zupełnie serio – jeśli odnajdujesz siebie w którychś z powyższych opisów, poszukaj dobrej duszy, z którą możesz o tym pogadać. Może to być mama, przyjaciółka, coach, terapeuta – najważniejsze, by sobie pomóc.

 

Inspiracje: ŻYCIE

Zdjęcie: pexels.com

Leave a Reply

3 + 16 =